czwartek, 22 października 2009

Rustykalnie.

Kiedy zobaczyłam tę serwetkę od razu wiedziałam jak ją wykorzystać. Agnieszka Babulewicz pokazała kiedyś na swoim blogu szkatułkę, na której wieczko przykleiła gazę, dzięki temu uzyskała efekt tkaniny. To samo postanowiłam zrobić z moją serwetką. Boki i wnętrze potraktowałam rozwodnioną farbą (chyba orchideą), na bokach dodatkowo zrobiłam przecierki w bardzo delikatnym różu i niebieskim, próbowałam pokazać to na zdjęciu, ale nie wiem czy dobrze widać. Wieczko polakierowałam błyszczącym akrylem, całą resztę satynowym.

Dziewczynka z misiem.

Zrobienie tej szkatułki zajęło mi sporo czasu, wykorzystałam motyw z papieru korespondencyjnego i był strasznie gruby. Ciężko było wtopić go w tło. Oryginał obrazka jest autorstwa Ruth Christensen i został namalowany ustami.

poniedziałek, 12 października 2009

Dla odmiany zdjęcia...

Trochę w biegu, bo z dzieciakami byliśmy, i tłoczno było, ale za to piękne auta widzieliśmy...

piątek, 9 października 2009

Śmieszna sprawa :-)

Weszłam wczoraj na chwilę do sklepu Decobello w Piasecznie (dla niewtajemniczonych:jest to sklep i pracownia decupage) po jakiś drobiazg i pani odmówiła mi obsłużenia! Otóż cytuję: "Powiem pani dlaczego. Co pani o nas na różnych forach nawypisywała? Ja nie krytykuję pani prac i pani nie ma prawa krytykować moich." Niestety nie mogłam z panią polemizować, gdyż byłam tam z dzieciakami i niestety spokojna rozmowa w takich warunkach raczej nie doszłaby do skutku. Zadałam sobie więc dzisiaj odrobinę trudu i odnalazłam moje posty z dwóch forów (bo na tych tylko się udzielam) i proszę:

Kaiem
(moja odpowiedź na pochwałę za starannie wykończoną pracę):

Bo widzisz te prace, które są pokazywane w gazetkach Kreart i Decorose powstają w pracowni koło mojego domu i widziałam je na żywo - faktycznie są różne, a ja wolę się uczyć od najlepszych i wstyd byłoby mi pokazać coś byle jak zrobionego. Ale i tak daleko mi jeszcze do Waszych prac.

Kraina Czarów:

Za to na samym początku chciałam obejrzeć prace decu na żywo w Piasecznie i co zastałam? W jednym sklepie wszystkie prace na jedno kopyto, bordo wychodzi spod jednoskładnikowca, na wierzchu krem i tylko motywy różne. Warstwa farby w niektórych miejscach przypomina decu 3d, byle jak wylakierowane i jeszcze zmarszczki... Potem znalazłam pracownię decu, która organizuje również kursy (to ich propozycja http://szkoleniadecoupage.pl/ )i znowu rozczarowanie. Widziałam w necie prace Agnieszki Babulewicz, Jednoskrzydłej, Greglis i innych decupażystek, prace wykonane z dbałością o szczegóły. A tam niewykończone prace, często nie do końca oszlifowane. Pani, która prowadzi pracownię, robi prace dla magazynów Kreart i Decorose, ale na Kaiem nie zostawiły dziewczyny suchej nitki na tych magazynach, więc żadnego nie kupiłam i nie mam zdania. Wydaje mi się jednak, że mając te wszystkie preparaty oraz czas na pracę mogłabym szybko dojść do podobnego poziomu, tylko wykańczać prace lepiej...

A tu pozwoliłam sobie na złośliwość - niemniej słowa pana są autentyczne:

Bo w decu to jest piaseczyński potentat, który cudowne rzeczy robi i aż nie może się opędzić od kupujących... Żartuję, ale pan z Decobello powiedział mi kiedyś, że wycofali swoje wytwory z allegro, bo nie nadążali z produkcją.

A teraz pora na podsumowanie. Nie uważam, abym swoimi postami w jakikolwiek sposób zasłużyła na taką reakcję - dwa przykłady prac, które widziałam na żywo: stolik - z pięknie wykończonym blatem i reszta stolika nie wyszlifowana oraz pudełko, kurs na zrobienie którego znalazł się w gazetce - poodpryskiwana farba wewnątrz. A wracając do prawa do krytyki, to czy na pewno nie mam do niego prawa? Przecież pani prowadzi szkolenia z decoupagu, poza tym publikuje kursy w miesięcznikach, sprzedaje swoje prace w sklepie. I najważniejsze - pani ta jest zarejestrowanym uczestnikiem forum Kraina Czarów i w każdej chwili może ocenić moje prace, które w tym celu tam pokazuję. A przy okazji jeszcze dodam, że na obydwu forach zamieściłam informację o festiwalu Artchannel, który był organizowany z udziałem Decobello, a więc robiłam im reklamę, bo sami nie uznali za konieczne informować na forach o tym wydarzeniu. Mam tylko nadzieję, że impreza była udana i wystawcy są zadowoleni.

środa, 7 października 2009

Koleżeńskie :-)

A to znalazłam dzisiaj u

czwartek, 1 października 2009

Ptaszek do mnie przyleciał.

Dostałam kolejne wyróżnienie. Od INNO - koniecznie zobaczcie tildy przez nią stworzone. :-)

poniedziałek, 28 września 2009

Mega zawijasy.

Ozdobiłam sobie słoik, po kawie taki. Na szczęście zrobiłam go dla siebie, bo zawijaski wyszły jak anakondy w makach.

A na dokładkę mam jeszcze magnes na lodówkę.

Nie spocznę na laurach ;-)

Poczułam się naprawdę rozpieszczona :-) Tym razem Fioletowe Poddasze obdarowała mnie wyróżnieniami. Ślicznie dziękuję. To naprawdę dodaje skrzydeł.


No a teraz chciałabym przekazać te wyróżnienia dalej i oto lista wyróżnionych :-), tym razem będzie dłuuga.
Doris
Goha
Jo-hanah
Urszula
Kamilcia
Atelier Konstancja
Anya.es
Sasilla
MILU-MILU
Koczes
Rudlis
Fioletowe poddasze
Hafija
Brises
ok, oczywiście parę osób jeszcze pominęłam, ale Miś postanowił na mnie trochę powrzeszczeć więc ma pierwszeństwo. Pozdrawiam i zapraszam po wyróżnienia :-)

wtorek, 22 września 2009

Wyróżnienie po raz drugi.

Hafija poczęstowała mnie jeszcze jednym wyróżnieniem, za które oczywiście bardzo dziękuję :-).


Tym razem przekazuję je
Doris
Inno
Daisy
I przy okazji gorąco dziękuję za odwiedziny i komentarze. :-)

poniedziałek, 21 września 2009

Wyróżnienie.

Hafija rozdawała dzisiaj wyróżnienia i mnie też spotkała niespodzianka :-). Naprawdę miłe zakończenie dla mojego zasmarkanego (dosłownie) dnia.


Chciałabym wysłać wyróżnienie dalej, ale jak tu wybrać...
Postanowiłam przyznać je trzem blogom:

Joie
W kraju Baju Baju
oraz wszystkim tym wspaniałym osobom, z których pomysłów czerpię pełnymi garściami...

Magnesy.

Wreszcie mam trochę papierów do scrapbookingu i zrobiłam sobie dwa drobiazgi. Na bazie danonkowych magnesów zrobiłam własne.

I jeszcze mała zapowiedź. Jest to część prezentu dla maluszka i niestety nie mogę pokazać na razie całości, bo wiem, że moja siostra tu zagląda, a tak niech ją zżera ciekawość... ;-)

I znowu decu...

Wreszcie udało mi się coś dokończyć. Powstała skrzynka na wino, a właściwie na rum ;-).

Poza tym zrobiłam też tabliczkę na drzwi dla mojego czterolatka, jeszcze tylko parę albo raczej całe mnóstwo warstw lakieru.

poniedziałek, 14 września 2009

Panna Mia - odsłona druga.

Panna Mia doczekała się dalszego ciągu i jest szkatułka. Nie jest to komplet, do zrobienia tła użyłam innej serwetki niż na lusterku. Z zewnątrz szkatułka jest minimalistyczna - tylko koteczka, w środku jest bladoróżowa, na wieczku malinowy ornament, a na dnie Panna Mia en face. Całość wykończyłam lakierem satynowym.

Drobiazgi.

W sieci zewsząd atakują serducha - dopadło i mnie. Uszyłam wreszcie jedno, jakieś takie troszkę krzywe wyszło, ale jest. Ozdobiłam je jeszcze motywami z serwetek. Jedna strona jest frywolna, druga lekko mroczna :-).

I jeszcze kartkę zrobiłam, w szpargałach mojego syncia znalazłam stempelki.

wtorek, 8 września 2009

I znowu masa solna :-)

Tym razem miałam ochotę na zrobienie paru figurek. Niestety niecierpliwość przy wypiekaniu nie popłaca i troszkę krzywo siedzą... Na dodatek Miki zjadł misiowi oko. Teraz używa je do zabawy i często lądują w buzi, więc chyba raczej nie będę ich malować.

Zrobiłam też parę zawieszek, myślę, że zrobię ich więcej to będę mogła przywiązać je do prezentów świątecznych zamiast wstążkowych gwiazdek. Poza tym łatwo się je robi, więc Bartek będzie mógł zrobić od siebie trochę zawieszek na babcine choinki.

I na koniec aniołek z koniczynką na szczęście, który znalazł nowy dom u pani z przedszkola, do którego chodzi Bartuś.

sobota, 5 września 2009

Poducha.

Miki doczekał się wreszcie własnej poduchy. Pierwsza poszewka wyszła mi tak kiepsko, że do tej nie miałam ochoty się zabierać, ale po uszyciu woreczka jakoś tak wyszło. Poszewkę również szyłam ręcznie i jest dzięki temu dużo ładniej wykończona.

piątek, 4 września 2009

Zaproszenia

Mój starszy synek ma za miesiąc urodziny i postanowiłam zrobić mu zaproszenia. Z reguły za wszystko biorę się w ostatniej chwili, ale tym razem zaczęłam dość wcześnie. Na dwóch kartkach użyłam zielonego tła, które powstało z przepisu Sasilli.

I na koniec cała gromada.

Uszyłam coś.

Chyba jednak nie jest tak źle z moim szyciem :-). Dzieło sztuki to może nie jest, ale wyszło nieźle. Szyłam w rękach i okazuje się, że całkiem szybko mi to poszło. Na dokładkę ozdobiłam woreczek kwiatkami z serwetki.

Poprawione fotki.

Udało mi się zrobić trochę lepsze zdjęcia mojego LO. Chyba teraz kolory są najbardziej zbliżone do rzeczywistych.

I jeszcze zbliżenie na kwiatki.

środa, 2 września 2009

Scrap.

To mój pierwszy LO. Nawet mi się podoba. Zamiast papieru do scrapbookingu użyłam tektury z naklejoną serwetką, zrobiłam też kwiatki, no i literki wycinałam jak rasowy szantażysta z gazety. Na pierwszym zdjęciu kolory są bliższe tym rzeczywistym, na drugim zdjęciu trochę lepiej widać całość. Może jutro uda mi się zrobić lepsze zdjęcie.