poniedziałek, 21 września 2009

I znowu decu...

Wreszcie udało mi się coś dokończyć. Powstała skrzynka na wino, a właściwie na rum ;-).

Poza tym zrobiłam też tabliczkę na drzwi dla mojego czterolatka, jeszcze tylko parę albo raczej całe mnóstwo warstw lakieru.

poniedziałek, 14 września 2009

Panna Mia - odsłona druga.

Panna Mia doczekała się dalszego ciągu i jest szkatułka. Nie jest to komplet, do zrobienia tła użyłam innej serwetki niż na lusterku. Z zewnątrz szkatułka jest minimalistyczna - tylko koteczka, w środku jest bladoróżowa, na wieczku malinowy ornament, a na dnie Panna Mia en face. Całość wykończyłam lakierem satynowym.

Drobiazgi.

W sieci zewsząd atakują serducha - dopadło i mnie. Uszyłam wreszcie jedno, jakieś takie troszkę krzywe wyszło, ale jest. Ozdobiłam je jeszcze motywami z serwetek. Jedna strona jest frywolna, druga lekko mroczna :-).

I jeszcze kartkę zrobiłam, w szpargałach mojego syncia znalazłam stempelki.

wtorek, 8 września 2009

I znowu masa solna :-)

Tym razem miałam ochotę na zrobienie paru figurek. Niestety niecierpliwość przy wypiekaniu nie popłaca i troszkę krzywo siedzą... Na dodatek Miki zjadł misiowi oko. Teraz używa je do zabawy i często lądują w buzi, więc chyba raczej nie będę ich malować.

Zrobiłam też parę zawieszek, myślę, że zrobię ich więcej to będę mogła przywiązać je do prezentów świątecznych zamiast wstążkowych gwiazdek. Poza tym łatwo się je robi, więc Bartek będzie mógł zrobić od siebie trochę zawieszek na babcine choinki.

I na koniec aniołek z koniczynką na szczęście, który znalazł nowy dom u pani z przedszkola, do którego chodzi Bartuś.

sobota, 5 września 2009

Poducha.

Miki doczekał się wreszcie własnej poduchy. Pierwsza poszewka wyszła mi tak kiepsko, że do tej nie miałam ochoty się zabierać, ale po uszyciu woreczka jakoś tak wyszło. Poszewkę również szyłam ręcznie i jest dzięki temu dużo ładniej wykończona.

piątek, 4 września 2009

Zaproszenia

Mój starszy synek ma za miesiąc urodziny i postanowiłam zrobić mu zaproszenia. Z reguły za wszystko biorę się w ostatniej chwili, ale tym razem zaczęłam dość wcześnie. Na dwóch kartkach użyłam zielonego tła, które powstało z przepisu Sasilli.

I na koniec cała gromada.

Uszyłam coś.

Chyba jednak nie jest tak źle z moim szyciem :-). Dzieło sztuki to może nie jest, ale wyszło nieźle. Szyłam w rękach i okazuje się, że całkiem szybko mi to poszło. Na dokładkę ozdobiłam woreczek kwiatkami z serwetki.

Poprawione fotki.

Udało mi się zrobić trochę lepsze zdjęcia mojego LO. Chyba teraz kolory są najbardziej zbliżone do rzeczywistych.

I jeszcze zbliżenie na kwiatki.

środa, 2 września 2009

Scrap.

To mój pierwszy LO. Nawet mi się podoba. Zamiast papieru do scrapbookingu użyłam tektury z naklejoną serwetką, zrobiłam też kwiatki, no i literki wycinałam jak rasowy szantażysta z gazety. Na pierwszym zdjęciu kolory są bliższe tym rzeczywistym, na drugim zdjęciu trochę lepiej widać całość. Może jutro uda mi się zrobić lepsze zdjęcie.

piątek, 28 sierpnia 2009

Pieskie pudełko.

Szkatułka pieska jeszcze gorąca. Ostatnie lakierowanie zaliczyła dwie godziny przed dostarczeniem nowemu właścicielowi :-). Prosta, ale mnie się tak podoba, chociaż miałam ochotę na odrobinę psychodelii w tle, ale to może innym razem kiedy nie będę robić pracy w ciemno.

Zakładka.

Korci mnie żeby coś sobie scrapnąć, ale brakuje mi papieru, kwiatków... He, he w sumie brakuje mi wszystkiego, a pasmanteryjne kartki niezbyt mnie pociągają. Pomieszałam więc decoupage ze scrapbookingiem i wyszła mi taka zakładka.

I przy okazji zrobiłam jeszcze kartkę, taka sobie...

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Kum, kum.

Wskoczyła na lusterko żabka, spodobały jej się kwiatki, więc już tam została :-).

piątek, 21 sierpnia 2009

M jak...

Michaś. Wyhaftowałam drugi monogram, dla drugiego synka. Tylko co ja z nimi zrobię... Chyba je oprawię.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Resztki.

Po ostatnim lepieniu został mi kawałek masy solnej, więc ulepiłam jeszcze trzy potworki. Kotek został zrobiony zgodnie z instrukcją ze strony Cafeart, a reszta jakoś tak wyszła. Niestety po lakierowaniu zostały białe smugi, nie wiem dlaczego lakier tak dziwnie wysechł - może masa nie była jeszcze całkiem sucha.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Panna Mia.

Lusterko miało być dla pewnej małej dziewczynki, jednak moja wena pogalopowała w złym kierunku i chociaż jestem zadowolona z efektu, to pracuję właśnie nad drugim, bardziej kolorowym lusterkiem. Co do Panny Mii to chyba pasowałaby mi w macie, ale muszę się po niego dopiero wybrać do sklepu, więc jeszcze mogę zmienić zdanie.


A tak wygląda tło, pierwszy raz kleiłam na żelazko i wyszło... Jest to druga warstwa naprawdę świetnej serwetki.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Maki.

Wreszcie skończyłam pierwszą po długiej przerwie pracę. Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie ta ramka wygląda dynamicznie. W każdym razie jestem z niej zadowolona, prawie... spróbowałam ją troszkę podcieniować i niestety wyszło nie bardzo.
A w ramce jeszcze monogram, który ostatnio wyhaftowałam. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię, ale litery to jedyne drobne wzory haftu jakie posiadam, więc jeszcze parę pewnie powstanie.

Masa solna.

Wczoraj poszalałam trochę z Bartusiem i pobawiliśmy się masą solną. Bartuś poznęcał się trochę nad masą i poszedł grać z tatą na Wii, a mama z uporem maniaka lepiła. No i wyszło to co widać :-).

środa, 12 sierpnia 2009

I po wakacjach...

Jadąc z dzieciakami do dziadków plan miałam ambitny - dziadkowie zajmą się dzieciakami a ja oddam się decoupagowaniu. Tja... Wyszedł z tego jeden malutki obrazek na gipsie synka i tyle... Ale korzyść jest taka, że dostałam szlifierkę i nawet wczoraj trochę nią poszalałam, ale obudziłam Mikiego i na tym się skończyło.


Na szczęście coś zrobić mi się udało - wyhaftowałam żaglówkę dla Mikiego, jeszcze muszę tylko dorobić poduchę, ale jako że jestem krawieckie antytalencie to prędko to nie nastąpi.

Na dowód jak kiepsko szyję, wstawiam fotkę poduszki zrobionej dla Barta, też wakacyjny wytwór, poznęcałam się nad maszyną mamy. Wiem, krzywa...

Poza tym udało mi się jeszcze zrobić malutki hafcik, a ponieważ wzór mi się bardzo spodobał, to powstała jeszcze serwetka.

Serweta powstawała nad jeziorem, kiedy Miki sobie drzemał i więc powstała z tego co miałam. A już po powrocie doszyłam koronkę. Nieźle się namęczyłam, żeby połączyć ją jakoś w rogach.

No i na koniec moja wczorajsza karteczka, jest to moja pierwsza kartka i dlatego taka skromniutka, wszystko co chciałam do niej dodać wydawało mi się już nadmiarem. Następnym razem będzie lepiej.